Scouting. Zbudować ściany i dach

Klik, klik – raport scouta. Klik, klik – zespół scoutów, klik – karta informacyjna. Klik, klik – obserwuj trzy mecze. Klik, klik – mija jeden dzień, spływają raporty scoutów z całego świata z charakterystyką piłkarza, mocnymi stronami, cechami charakteru, zostają ujawnione wskaźniki umiejętności. Jak prosto stworzyć zespół scoutów. Szkoda, że w Football Managerze.

Prawdziwe życie prawie zawsze jest bardziej wymagające od gry (chyba, że gracie w Heroesów 3 na najcięższym poziomie trudności). Prowadzenie klubu nie jest łatwe, w przeciwieństwie do FM-a budowa struktur nie kończy się po kilku okienkach i nie wszystkie transfery są trafione. Gra Sports Interactive uczy jednak jednego – scouci ułatwiają życie jak cholera.

Właśnie mija nam czwarty sezon Reaktywacji. Na własne oczy widzimy, jak ciężka jest budowa struktur klubowych – zarówno jeżeli chodzi o pion sportowy jak i marketing. WidzewTV od pewnego czasu podniosła swoją jakość, marketing wprowadza nowe rzeczy, które mają wyróżnić Widzew na różnych płaszczyznach „spieniężenia”. Pion sportowy również powoli się kształtuje. Zatrudniony został Łukasz Masłowski, czekamy na oficjalne zatrudnienie nowego dyrektora akademii – krok po kroku budujemy trzon silnego klubu. A że w niektórych sprawach dzieje się to wolno? Nie powiem „lepiej późno niż wcale” bo było by to kłamstwo. Szkoda, że tak późno jest lepszym określeniem.

Scouting jest częścią każdego liczącego się klubu. Nie daje on stuprocentowej pewności co do trafności transferów, jednak zmniejsza prawdopodobieństwo błędu.

Co ważne, z wyszukiwania piłkarzy można zrobić sztukę, na której można zarabiać. Są kluby, które specjalizują się w szukaniu młodych piłkarzy w Ameryce Południowej (w szczególności kluby portugalskie), inne szukają młodych talentów z różnych zakątków świata (Ajax, ostatnimi czasy Borussia, kluby francuskie), lub szukają młodych piłkarzy w swoim kraju, którzy nie są w pełni ukształtowani, jednak widać w nich potencjał (znów można wymienić Ajax, ale i resztę klubów holenderskich). Bogatsze kluby obserwują już tych wyłowionych, biedniejsze szukają tych, których za kilka lat można będzie sprzedać. Logiczne.

W Polsce również mamy kluby, które korzystają ze scoutingu, ale wychodzi to różnie. Z jednej strony mamy Lecha, który w pewnym momencie kasował całą konkurencję (Lewandowski, Stilic, Henriquez, Rengifo i tak dalej). Ostatnio mamy jednak w Poznaniu zdecydowaną zniżkę formy, czego dowodem może być przykład Nickie Bille Nielsena, który otrzymał wiele mówiący pseudonim „Bydlak Kebsen”. Co jest tego powodem? To chyba wiedzą działacze Lecha, więc nie chcę ich wyręczać.

Ok, scouting jest ważny, ale co to ma wspólnego z Widzewem? Nic. Dosłownie, bo aktualnie szeroko pojęty scouting u nas nie istnieje. Nie ma go. Ostatnie transfery pokazują, że na rynku transferowym działamy źle, słabo i na chybił trafił. Jest to topienie pieniędzy, których co prawda mamy chwilowo sporo, jednak zawsze boli, gdy w głupi sposób wydajemy ciężko zarobione fundusze.

W ostatnim czasie nasze transfery opierały się na testach (Turzyniecki), wyciąganiu wyróżniających się piłkarzy z tej samej ligi lub z niższej (Miller, Świderski, Banaszak), piłkarzy, których ktoś skądś pamiętał (Mihaljevic, Radwański, Kamiński), lub propozycjach menadżerskich (Gutowski). Część transferów wypaliła, część nie, standardowo. Jednak po stronie minusów zauważylibyśmy większą liczbę piłkarzy.

Żeby nie być gołosłownym – kilka przykładów. Dani Ramirez rozgrywa fantastyczny sezon w ŁKS-ie. Mówi się, że po sezonie odejdzie do dużo silniejszego klubu (przebąkuje się o Lechu) za solidne pieniądze. Historia mogłaby się inaczej potoczyć, gdyby faktycznie był solidnie obserwowany. Przed transferem do ŁKS-u Ramirez był przymierzany do nas. Weto postawił Radosław Mroczkowski, który uważał, że Hiszpan nie jest nam potrzebny. Gdybyśmy mieli kilka raportów na temat tego piłkarza, moglibyśmy zrobić ten sam manewr, który Lech wykonał z Lewandowskim (Smuda nie chciał go w Lechu, jednak i tak został zatrudniony). Jak wyszedł na tym Lech, sami widzieliśmy.

Kolejna sytuacja – Batrovic. Kibice Widzewa żywią do Czarnogórca sympatię, choć grał dla nas w czasach, gdy zmierzaliśmy na czołówkę z ziemią. Kilkukrotnie zarząd był pytany, czy jest zainteresowanie naszym byłym piłkarzem – zawsze padało zdanie, że nazwisko zostało przekazane dalej i pion szkoleniowy będzie analizował jego przydatność dla klubu. Problem w tym, na jakiej podstawie? Nikt nie był w Bułgarii, nie obserwował, choć kilku spotkań Batrovica, by wiedzieć jak się prezentuje, czy zmieniły się jego warunki fizyczne, na jakiej pozycji aktualnie gra. Transfer, choć tak pożądany przez widzewską brać, byłby oparty albo na skrótach meczowych, albo na wspomnieniach jego gry. Tak zwany transfer na udo – albo się udo, albo nie udo. Śmiech przez łzy.

Zastanawia mnie, dlaczego przez te kilka lat trwania Reaktywacji nie stworzono choćby małej siatki scoutingowej? Nie mówię, byśmy mieli kilkunastu ludzi na etacie, którzy będą przemierzać Europę, ale przynajmniej tych dwóch lub trzech, którzy będą obserwowali Polskę, jak i kraje ościenne, by mieć rękę na pulsie.

Brak scoutów wyszedł nam bokiem, gdy upadał klub Reus Deportivo. Od dłuższego czasu piłkarze tego klubu nie otrzymywali wypłat i było jasne, że w ciągu kilku tygodni piłkarze hurtowo będą składać wnioski o rozwiązanie kontraktu. Był czas, by polecieć do Hiszpanii, oglądać mecze i wyciągnąć jednego czy dwóch wybijających się piłkarzy, zwłaszcza że według osoby, która pracuje na hiszpańskim rynku, większość piłkarzy była w zasięgu finansowym Widzewa. Dla Hiszpanów, zwłaszcza z niższych lig, Polska jest atrakcyjnym kierunkiem z racji niższych podatków. De facto, płacąc niższą kwotę brutto kontraktu, zarobią więcej netto. Niestety przespaliśmy ten moment.

Cztery lata, cztery sezony – długo trwa budowa Widzewa. Powodów może być kilka, ale głównym jest to, że cały czas coś się dzieje i trzeba gasić pożary. Na początku gasiliśmy pożar po pierwszej rundzie, po której nie było pewne, czy awansujemy do III ligi. Następnie gasiliśmy pożar finansowy, następnie Murapolowy, teraz znów gasimy pożar – ale piłkarski. Mając co chwilę jakieś problemy, ciężko zwrócić się ku sprawom kluczowym, potrzebnym do rozwoju klubu.

Teraz mamy dyrektora sportowego i scouta w jednym – Łukasza Masłowskiego. Taki nowoczesny typ dyrektora, który nie tylko zatwierdza potencjalne transfery, ale również jeździ po Polsce i Europie i sam szuka potencjalnych wzmocnień. Klub jednak nie powinien zachwycać się tym, że ma tak pracowitą osobę, ale powinien znaleźć mu pomoc, bo „Masło” się nie rozdwoi. Oczywiście, w klubie jest również Piotr Kosiorowski i mam nadzieję, że obaj wybudują struktury, które zapobiegną części wpadek transferowych. A i oni, we dwóch, nie zrobią całej pracy, którą zazwyczaj wykonuje kilka lub kilkanaście osób.

Innym typem dyrektora sportowego był Mirosław Leszczyński. Nie był aż tak jeżdżący, jednak na kilka dni przed swoim odejściem przedstawił plan rozwoju pionu sportowego. Plan zakładał zatrudnienie co najmniej czterech scoutów – dwóch do obserwacji wyższych lig i szukania zawodników na już, dwóch do penetrowania niższych lig oraz rozgrywek juniorskich. W dalszych latach ta sieć miała być systematycznie rozwijania w zależności od potrzeb. Nie wiem, czy to zostanie wdrożone, nie wiem jaką wizję ma na to Łukasz Masłowski, ale mam nadzieję, że pierwsze kroki w rozwinięciu scoutingu zobaczymy w maju. Zwłaszcza że część kibiców domaga się przebudowy składu, a nikt nie chce mieć powtórki z ostatnich okienek transferowych.

Klik klik – obserwuj ligę U-18. Klik, klik, klik – szukaj piłkarzy poniżej 18 roku życia, potencjał pięć gwiazdek. Klik, klik – obserwuj piłkarza przez rok. Ah, zaraz kolejna paczka talentów. Teraz kilka razy kliknąć spację….

O Akademii można by napisać dłuższy tekst, jednak chwilowo się wstrzymam – ostatnio było wokół niej dużo zawirowań, także poczekam na wybór nowego dyrektora. Choć o jednym problemie napisze – brak bursy.

Jakiś czas temu rozmawiałem z Arturem Szymczykiem. Nasz były piłkarz mógł się pojawić w Widzewie mając 16 lat – niestety rodzice nie chcieli go puścić do Łodzi, ze względu między innymi na szkołę, dalszą naukę i brak bursy na wysokim poziomie. Od tego czasu minęło kilkanaście lat, a w tym aspekcie cały czas cisza…

Widzew, jako klub, ma potencjał stworzenia akademii, która będzie szkoliła piłkarzy z całej Polski. Niestety, by to zrobić, trzeba mieć argumenty, przekonujące rodziców do wyprowadzki ich pociech z drugiego końca kraju do Łodzi (chwilowo nie zakładam, że będziemy mieć kilka filii naszej akademii). Bez bursy, nawet szkoląc najlepiej w Polsce, będziemy mieć problem z przekonaniem rodziców do przeniesienia dzieci do naszej akademii. Rodzice, zresztą całkiem słuszne, myślą o przyszłości dzieci i o tym, co dziecko będzie robić, gdyby nie wyszło im z piłką. Jeżeli nie pokażemy „tak, Państwa dziecko będzie miało najlepszą opiekę, będzie miało gdzie mieszkać i zapewnimy dobre kształcenie Państwa pierworodnego”, to ciężko będzie negocjować przyjście takiego chłopaka do naszego klubu. Rozmawiając o terenach pod akademię, klub musi pamiętać, że bursa musi powstać.

Spójrzmy na przykład na Olimpię Elbląg – klub, który nie jest bogaty, ma swoje problemy, jednak stawia na rozwój młodzieży, posiada bursę ze szkołą i coraz częściej rywalizują z większymi klubami o młodych piłkarzy. Mają jokera, którego nie boją się wyciągać w trakcie rozmów z rodzicami. I chwała im – teraz czas na nas.

Ewentualne, jeżeli nie zamierzamy stawiać bursy, klub może pójść w model „angielski” i znajdować rodziny, u których dzieci będą mieszkać. Nie wiem jednak, czy to sprawdziłoby się w Polsce…

Dlatego cieszę się, choć przez pewne grono było to krytykowane, z inicjatywy klubów filialnych. Skoro nie możemy sprowadzić piłkarzy do siebie, to zapewnijmy sobie prawo sprowadzania do siebie najlepszych piłkarzy z mniejszych klubów. Oczywiście dając coś od siebie – czy to sprzęt, czy to szkolenia trenerskie, kursy. Za to należą się brawa Marcinowi Płusce, mam nadzieję, że niedługo poznamy kolejne kluby partnerskie, dzięki którym będziemy trzymać pieczę nad młodymi talentami.

Widzewska Sieć Scoutingowa – projekt, o którym często piszę, choć mam wrażenie, że został porzucony. Tak pokrótce – miała to być platforma, dzięki której kibice Widzewa mogliby raportować o młodych talentach z ich okolicy. Prosta w obsłudze platforma, z dostępem do rozmów między kibicem a klubem, wykorzystałaby wielki zasób ludzki, jakim jesteśmy my – kibice Widzewa. Co ważne – moglibyśmy wyszkolić własnych, oddanych klubowi scoutów, wyróżniając najbardziej zaangażowanych kibiców. A biorąc pod uwagę, że kibiców mamy w całej Polsce, to mielibyśmy położoną ręką, na większości małych klubów. Kibice składaliby raport, osoba odpowiedzialna weryfikowałaby je, jechała obserwować w kolejnych spotkaniach polecanych piłkarzy i raportowała osobie wyznaczonej przez dyrektora sportowego. Proste, takie mam wrażenie.

Podobne dwa e-maile wysłałem do klubu – okazało się, że projekt już wcześniej był wdrażany, ale w międzyczasie wypadło kilka innych rzeczy. 

I cisza. Szkoda, bo byśmy stworzyli coś, co było czymś nowym – tak samo, jak widzew.market, który mam nadzieję, jeszcze się rozwinie.

Wiem, że jest to kalka z Ty Też Masz Szansę – założenia są prawie identyczne. Jak się wzorować, to na najlepszych, jak coś wdrażać szybko – to to, co się sprawdziło i dało efekt WOW. Co ważne, dla klubu byłby to praktycznie zerowy koszt – kwestia stworzenia platformy i zastanowienia się, kto miałby kontrolować wnioski kibiców. A może nasi kibice, znajdą, wzorem TTMSZ, kolejnego Daniela Smugę lub Janka Szulkowskiego?

Klik, klik, zakończ grę. Klik, klik, wyłącz komputer.

Mam nadzieję, że w najbliższym czasie żadne pożary nie będą wybuchać i klub będzie mógł rozwijać spokojnie struktury sportowe. Czasu na to nie jest dużo – kolejne okienko transferowe tuż tuż, a my w ostatnim czasie, mieliśmy za dużo nietrafionych transferów. Fundamenty klubu piłkarskiego mamy wybudowane, czas zacząć budować ściany i dach i się powoli urządzać, bo możemy się obudzić przemoknięci po kolejnej burzy. A po co, skoro tyle walczyliśmy o fundament?

Łukasz Karpiak

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
MichałMarcin1976MarkoKarpiuMaciej Samuel Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zdiho
Gość
Zdiho

KOSIOR 👏👏👏👏

Maciej Samuel
Gość

Bursa, szkoła i boiska. Dużo pracy i sporo kasy, sporo odpowiedzialności, ale to jest droga by była CLJ, dobrzy młodzieżowscy, a co za tym idzie zysk finansowy, ale tylko wtedy gdy będzie to zrobione profesjonalnie a nie po łebkach

Karpiu
Gość
Karpiu

Oczywiście, że profesjonalnie – mam nadzieję, że klub już ma na to plan 🙂

Marko
Gość
Marko

Profesjonalny materiał, brawo dla autora. Przy okazji podzielę się swoją historia, ok 2 lata temu wypatrzylem niesamowitego zawodnika, przy okazji meczu 5 ligi. Gość przewyzszal pozostałych o lata świetlne, motoryka, zmysł do gry kombinacyjnej, inteligencja w grze, dobra prędkość i świetne wykończenie. A do tego 23 lata. Warunki fizyczne, super. Polecilem go Klubowi, nawet otrzymałem maila, iż sprawdzą zawodnika i dadzą znać, co dalej. A dalej była już cisza… A ile takich osób biega po niższych ligach? Zapewne wielu, tylko by ich złowić, trzeba przeczytać i wcielić w życie Twoj tekst. Jeszcze raz, brawo.

Marcin1976
Gość
Marcin1976

Bardzo się cieszę, że został dostrzeżony problem bursy, poziomu nauki i opieki wychowawczej w przyszłej akademii. Ktoś powie, że to mało istotne, bo celem jest wychowanie super grajka (nawet z byle jakim swiadectwem), a nie przecietniaka, jakich wielu, z mega wynikami w nauce. Uważam, że zbudowanie renomy akademii to także zdobycie zaufana wśród rodziców. Ludzie oddajac dziecko do klubu musza być spokojni o jego przyszłość – zarówno sportową jak i edukacyjną (jeśli nie przede wszystkim edukacyjną). Tym NAPRAWDĘ można wiele zyskać!!!

Michał
Gość
Michał

Pomysły na zaaranżowanie Akademii Widzewa są bardzo ciekawe, ale jak nie ma siopy to z piasku nie ulepimy. Może Wam (rtswidzew.pl) uda się stworzyć zbiórkę funduszy na kupno ziemi i budowę Akademii? Jeżeli założymy że budowa + ziemia będą kosztować Nas początkowo nawet 25 mln to przy założeniu, że wplacajacych będzie 17000 (z trybun) + 20000 kibiców, którzy są w Polsce i na świecie. Średnio kwoty będą oscylowac w kwocie 19.10 zł ( średnio bo jeden da 19,10 a drugi może nawet 1910 zł.) to w ciągu 3 lat u bierzemy prawie 25 500 000zl. Nie potrzeba sponsora, który będzie… Czytaj więcej »

CZYTAJ INNE:

Z deszczu pod rynnę?

Stało się. Po wczorajszym meczu napisaliśmy, że mamy dość i jak się okazało - nie byliśmy w tym osamotnieni, bo...

… wszyscy, ale najpierw trener

"Mamy k*rwa dosyć". Przed oczami widzę transparent tej treści kibiców Lecha Poznań z ostatniej kolejki ubiegłego...

Zapobiec pobudce z ręką w nocniku

Praktycznie do końca marca karuzela trenerska się nie kręciła. Ten spokój trwał do zwolnienia Adama Nawałki, następnie...

Skończmy już ten toksyczny związek

Widzew to emocje. Widzew to centrum wszechświata. Widzew to nierozłączny element życia każdego z nas. Widzew powoduje,...

Oczy bolą, serce krwawi

Liczby są bezwzględne, ale nie kłamią i nie da się im zarzucić stronniczości. Dziesięć meczów, jedno zwycięstwo - w...