Zapobiec pobudce z ręką w nocniku

Praktycznie do końca marca karuzela trenerska się nie kręciła. Ten spokój trwał do zwolnienia Adama Nawałki, następnie wszystko potoczyło się bardzo szybko: zwolniono Sa Pinto, Majaka i Smółkę, a na gorącym krześle siedzą m.in. Ireneusz Mamrot z Jagiellonii oraz szkoleniowiec Widzewa, Radosław Mroczkowski.

Od czasu pojawienia się tekstu „Wszystkie grzech Mroczkowskiego” nic się nie zmieniło. Ba! Sytuacja jest coraz gorsza. Dziś Łukasz Grabowski, dziennikarz Przeglądu Sportowego, napisał na Twitterze: „Im dłużej rozmawiam, tym bliższy jestem wniosku, że Mroczkowski to taki Sa Pinto, tylko polska wersja”. Nie da się ukryć, że coś w tym jest.

Bycie trenerem w dzisiejszych czasach nie ogranicza się tylko do przeprowadzenia zajęć piłkarskich, ale w pewnym sensie również do bycia psychologiem, osobą zarządzającą grupą. I tak jeżeli chodzi o czyste umiejętności szkoleniowe, trener Mroczkowski jest jednym z lepszych szkoleniowców w Polsce, tak umiejętności interpersonalne praktycznie u niego nie istnieją. Jak ważne jest dotarcie do piłkarzy pod kątem psychologicznym, pokazuje choćby Ole Gunnar Solskjear w Manchesterze United, czy – patrząc na nasze podwórko – Kosta Runjaić w Pogoni Szczecin. Z racji na swój charakter Mroczkowski prowadził tylko trzy kluby: Widzew, Sandecję oraz Raków, choć umiejętności ma (lub miał) na dłuższy pobyt w ekstraklasie. Dlatego też gdy zatrudniany był obecny trener Widzewa prosiłem, by pierwszą rzeczą, jaką zrobi się po zatrudnieniu Mroczkowskiego, była obserwacja potencjalnego następcy „Mroczka”.

Pojawiły się kłótnie z ludźmi w klubie, fochy, rotowanie składem, odsuwanie od pierwszej jedenastki za wywiady w klubie – do pełnego obrazu trenera brakowało jeszcze tylko kryzysu piłkarskiego.

Kryzys nadszedł nagle, choć część kibiców się tego spodziewała. Na razie wychodzi na to, że klub nie prowadzi rozmów z potencjalnymi kandydatami. Jest to o tyle dziwne, że po meczu z Elaną szkoleniowca uratowała interwencja jednego z działaczy. Jeszcze dziwniejsze jest to, że co by się stało, gdyby nie było tej interwencji? Rozpoczęłoby się gorączkowe poszukiwanie trenera? Z drugiej strony oficjalne rozmowy faktycznie mogłyby być nie fair w stosunku co do szkoleniowca, który walczy o życie. Gorzej sprawa ma się z tym, że aktualnie nie słychać o mocnym nazwisku, które mogłoby zastąpić Mroczkowskiego w przypadku wpadki podczas najbliższego maratonu meczowego. Ewidentnie zarząd nie wyciągnął wniosków z końcówki poprzedniego sezonu, gdy po zwolnieniu Franciszka Smudy zaczęto na szybko szukać trenera.

Choć pewne informacje jednak przeczą, jakoby trener Mroczkowski miałby w ostatniej chwili uratować Widzew. Szymon Janczyk, redaktor portalu CoZaDzien.pl, który na co dzień zajmuję się Radomiakiem Radom opowiedział mi pewną historię. Gdy z Radomiaka zwolniono Jerzego Cyraka, usilnie poszukiwano jego zastępcy. Jednym z nich miał być właśnie Mroczkowski. Obecny szkoleniowiec łodzian nie podjął rozmów tłumacząc, że jest już wstępnie dogadany z Widzewem. Problem w tym, że kontrakt z Cyrakiem rozwiązano 21 kwietnia, zaś ze Smudą pożegnano się 12 czerwca. Wszystko wskazuje na to, że Mroczkowski jednak nie wjechał do klubu jako zbawiciel na białym koniu, a spokojnie obserwował to, co się dzieje w Widzewie.

Cieszy mnie to, że jednak rozsądek wygrywa z impulsem. Zwolnienie Mroczkowskiego bez pewnego zastępstwa byłoby strzałem sobie w twarz.

Z Shotguna.

I poprawieniem bazooką.

Awans do I ligi jest dla nas nadrzędnym celem, więc nie mając na oku szkoleniowca, który szybko podniósłby łodzian z kolan, nie ma go sensu zwalniać. Zwłaszcza gdyby miała się powtórzyć sytuacja ze zwolnieniem Płuski. Gdyby, nie daj Boże, zespół przejął asystent trenera Tomasz Świderski, to zespół spadłby z deszczu nie pod rynnę, a pod rozpędzonego TIR-a. Jak wieść gminna niesie, asystent trenera w pewnych aspektach (chodzi o zarządzanie i rozmowy z ludźmi) jest jeszcze gorszy od obecnego szkoleniowca łodzian.

Jeżeli nie szukano do tej pory szkoleniowca, to najwyższa pora zacząć się rozglądać. Przede wszystkim zrobić porządny wywiad środowiskowy – zwłaszcza że kilku dostępnych szkoleniowców jest na rynku, jak Jacek Zieliński czy Leszek Ojrzyński. Nawet w sytuacji, w której uda się Widzewowi wyjść z kryzysu i tak trzeba obserwować rynek trenerski – na wszelki wypadek.

Wśród części kibiców pojawiła się nadzieja na lepsze jutro. W trakcie trwania plotek „kto za Mroczkowskiego” pojawiła się informacja, że został zwolniony Sławomir Majak. Wielu kibiców, w tym ja, widziałoby byłego szkoleniowca Drwęcy na stanowisku trenera łodzian. Były piłkarz Widzewa wygrał III ligę z Finishparkietem, Sokół zostawił na pozycji lidera. Oczywiście, nie są to osiągnięcia powalające z nóg, jednak może warto byłoby usiąść i przeanalizować jak pracował w poprzednich klubach Majak?

Swoją drogą, dyrektor Masłowski – nawet nic nie robiąc! – robi bardzo dobrą pracę. Kilku trenerów kojarzonych z wyższymi poziomami rozgrywkowymi niż trzeci jest w stanie podjąć rozmowy z drugoligowym Widzewem z racji właśnie na obecnego dyrektora sportowego.

Co z piłkarzami, którzy mają robić ponoć wszystko, żeby zwolnić trenera Mroczkowskiego? Wątpliwą kwestią jest to, czy grają na zwolnienie trenera. Faktycznie sytuacja na linii piłkarze – trener jest napięta. Co prawda nie ma kłótni czy przepychanek słownych, jednak relacje są dalekie od idealnych. Piłkarze jednak wiedzą, że w kilku przypadkach waży się ich przyszłość w Łodzi. Jak się przyłoży tu i ówdzie uszy, następna runda ma być czasem ostatniej rewolucji, postawieniem solidnych fundamentów w oparciu o czołowych zawodników z tego sezonu. Dyrektor sportowy oraz zarząd uważnie obserwują zachowanie piłkarzy i jeżeli któryś otwarcie sabotuje zachowanie trenera Mroczkowskiego, to po zakończeniu sezonu pożegna się z klubem.

Z drugiej strony: raczej nikt nie będzie ukrywał spadającego wielkiego kamienia z serca, gdy z klubem pożegna się zarówno trener, asystent jak i kilku piłkarzy.

Ciekawe jest to, że pojawiła się teoria o błędach w okresie przygotowawczym. Podchodziłem do tego sceptycznie, dopóki nie zobaczyłem występu Kato od pierwszej minuty. Delikatnie mówiąc, Japończyk przy Widzewiakach wyglądał jak Usain Bolt przy Obeliksie z menhirem na plecach.

Wchodzimy w bardzo ważny moment sezonu, a poduszka punktowa zaczyna się kurczyć. Mam nadzieję, że zarząd dobrze postąpił „oszczędzając” trenera Mroczkowskiego. Oby to sprawiło, że Widzew pod wodzą obecnego szkoleniowca odblokuje się i zacznie regularnie wygrywać. Mimo wszystko jednak: obserwujmy rynek, by nie obudzić się z ręką w nocniku.

Łukasz Karpiak

5
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
ŁódźAndrzejGregorSebaYmikro Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mikro
Gość
mikro

to może Kaczmarek, były trener Wisły Płock? Awanse robić umie, bucem nie jest, warsztat też ma raczej ok.

SebaY
Gość
SebaY

Obeliks z menhirem na plecach byłby szybszy od Bolta 😉 A co do reszty to się zgadzam. Ciekawie napisane.

Gregor
Gość
Gregor

„Jak wieść gminna niesie”. Co to, bawimy się w Hofmana czy Kuczmerę? Konkretnie, jak przystało na poważny portal, poproszę.

Andrzej
Gość
Andrzej

Ciężko coś powiedzieć nie znając do końca realiów, ale granie na zwolnienie trenera to jest przede wszystkim plucie w twarz kibicom…cóż Trzeba zaufać Masłowskiemu. Choć widać wyraźnie, że Mroczkowski nie będzie opcją na lata

Łódź
Gość
Łódź

Za ok 3 godziny pobudka, z ręką w nocniku 😉

CZYTAJ INNE:

Z deszczu pod rynnę?

Stało się. Po wczorajszym meczu napisaliśmy, że mamy dość i jak się okazało - nie byliśmy w tym osamotnieni, bo...

… wszyscy, ale najpierw trener

"Mamy k*rwa dosyć". Przed oczami widzę transparent tej treści kibiców Lecha Poznań z ostatniej kolejki ubiegłego...

Zapobiec pobudce z ręką w nocniku

Praktycznie do końca marca karuzela trenerska się nie kręciła. Ten spokój trwał do zwolnienia Adama Nawałki, następnie...

Skończmy już ten toksyczny związek

Widzew to emocje. Widzew to centrum wszechświata. Widzew to nierozłączny element życia każdego z nas. Widzew powoduje,...

Oczy bolą, serce krwawi

Liczby są bezwzględne, ale nie kłamią i nie da się im zarzucić stronniczości. Dziesięć meczów, jedno zwycięstwo - w...