„Razem przeciwko wszystkiemu”

Tego dnia nic nie miało prawa się udać, a mimo to Widzewiacy przyjechali z Wejherowa z kompletem punktów i wrócili na fotel lidera. Stan murawy i warunki pogodowe były oczywiście równe dla obydwu drużyn, jednak nie trzeba być Krzysztofem Kolumbem by odkryć, że w takich warunkach łatwiej się bronić niż konstruować atak pozycyjny.

Jakość murawy/klepiska nie była jedyną przeciwnością losu tego dnia. XXI wiek nie dotarł do Wejherowa również w kwestiach technologicznych, co było widać podczas transmisji live za pośrednictwem klubowej telewizji. Trzeba jednak oddać cesarzowi co cesarskie i podziękować, że mogliśmy cieszyć się jakimkolwiek obrazem z Wejherowa, który i tak bił na głowę regionalną transmisję TVP ze spotkania Górnik Łęczna -Resovia Rzeszów. Co jeszcze tego dnia było nie tak? Postawa sędziego. Pan Maciej Pelka nie panował nad wydarzeniami na boisku, a dodatkowo podyktował dla gospodarzy bardzo kontrowersyjną „jedenastkę”.

Przejdźmy jednak do postawy widzewiaków. Najlepszym zawodnikiem Widzewa w Wejherowie był Daniel Tanżyna. Były zawodnik GKS-u Tychy pokazał, że ekstraklasowy potencjał to nie opinie na wyrost. Pewny siebie, świetnie ustawiony, nieustępliwy. Daniel był tego dnia wszędzie, gdzie sytuacja boiskowa wymagała jego obecności. Drugim zawodnikiem wyróżniającym się „in plus” był powracający do Widzewa Adam Radwański. Byłem jedną z niewielu osób, które na powrót „Radwanka” reagowały z entuzjazmem i nie zawiodłem się po wczorajszym meczu. Adam zagrał tak, jak mogliśmy się spodziewać – był cały czas pod grą, starał się regulować tempo gry (co przy takich warunkach było prawdziwym wyzwaniem), swoją aktywnością otwierał możliwości do rozegrania akcji i co najważniejsze, otworzył wynik spotkania sytuacyjnym strzałem po asyście Dario Kristo. Nie wiem jaka w tym zasługa Marka Papszuna, ale Radwański wrócił z Rakowa jako lepszy piłkarz.

Trzecim zawodnikiem wyróżniającym się w niedzielnym spotkaniu był Łukasz Turzyniecki. Prawa strona widzewskiej defensywy przeżyła prawdziwą metamorfozę: zminimalizowana liczba głupich strat, solidna gra obronna oraz niesamowita dynamika w grze do przodu. Warunki nie pozwalały na rozwinięcie skrzydeł dla bocznych obrońców, ale mimo to prawy defensor Widzewa potrafił napsuć krwi rywalom z Wejherowa. Panie Łukaszu, oby tak dalej!

Niestety do tej beczuszki miodu trzeba dorzucić łyżkę dziegciu. O ile 50% bloku defensywnego zagrało poprawnie, tak Tomasz Wełna oraz Sebastian Zieleniecki odstawali od swoich kolegów. Szczególnie „elektryczny” był tego dnia były kapitan Widzewa, po raz kolejny uwydatniły się również jego problemy z poprawnym ustawieniem oraz wyprowadzeniem piłki. Słabsze zawody rozegrał również Tomasz Wełna, któremu brakuje dynamiki do gry na pozycji lewego obrońcy, a dodatkowo (w głupi sposób) wykartkował się na sobotni pojedynek z ekipą ROW-u Rybnik. Nie wydaje mi się jednak, żeby Widzew odczuł brak byłego zawodnika Olimpii Grudziądz. W zależności od dobranej taktyki przez trenera Mroczkowskiego, do gry gotowi będą Radek Sylwestrzak oraz Marcel Pięczek.

Trzecim zawodnikiem, który zawiódł mnie wczorajszego dnia był Konrad Gutowski. Zawodnicy Gryfa kompletnie wyłączyli z gry młodzieżowego reprezentanta Polski, „Gutek” był schowany przy linii bocznej i nie widzieliśmy żadnego z jego firmowych zagrań. Jedyne usprawiedliwienie dla powyższej trójki? Wspominane po raz kolejny w tym tekście „warunki pogodowe”. Pozostali zawodnicy zasłużyli na „noty wyjściowe”. Dario Kristo zaliczył asystę, Daniel Mąka strzelił bramkę, Przemek Banaszak z Filipem Mihajleviciem naciskali na obrońców z Wejherowa, a Patryk Wolański był praktycznie bezrobotny. Zmiennicy nie zapisali się niczym szczególnym.

Jestem przeciwnikiem wystawiania wiążących opinii po jednym spotkaniu, tym bardziej nie wystawię takiej opinii po spotkaniu odbywającemu się w takich warunkach. Oprócz słabej dyspozycji poszczególnych zawodników martwi mnie jednak osławione już cofnięcie się Widzewa do obrony przy korzystnym wyniku. Koszmar z Grudziądza pozostaje wciąż żywy i każde głębokie cofnięcie się do defensywy powoduje palpitacje serca. Co na plus? Na pewno widzewski charakter i sportowa złość, dzięki której Daniel Mąka mógł cieszyć się z dwudziestej piątej bramki w czerwono-biało-czerwonych barwach. Na daleko idące wnioski przyjdzie jeszcze czas, na razie cieszmy się z tego co mamy „tu i teraz”. Widzew wraca z Wejherowa z podwójną zdobyczą: ciężko wywalczonym zwycięstwem oraz powrotem na fotel lidera.

AVE WIDZEW.
Radek Wilk

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Darek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Darek
Gość
Darek

Miłe złego początki jeśli chodzi o wynik… póki co dramat. Gra i wyniki…

CZYTAJ INNE:

Licencja i nadzór. O co chodzi?

Rok 2019 jest ciężki dla wszystkich osób związanych z Widzewem – zarówno dla kibiców, jak i działaczy. Wydawało się,...

Słodko-gorzkie Walne

Marek Hłasko pisał: "Czasami nie chodzi o to aby zmieniło się na lepsze. Najczęściej chodzi o to aby zmieniło się na...

UrlopGate Masłowskiego

Afera, afera, afera! Ludzie biorą urlopy. Wyobrażacie sobie? URLOP! Dziś Gazeta Wyborcza poinformowała, że Łukasz...

Kolejny (nowy) Widzew

Proces gojenia ran po rundzie wiosennej jest u mnie wciąż „in progress”, ale czas zacząć przygotowywać się do smutnego...

Piłkarze out? Jeszcze nie!

Wiele wskazuje na to, że dziś w Widzewie wyleje się dziecko z kąpielą. Czas więc na apel do dzisiejszych decydentów: z...