Panowie, nie o taką powtarzalność nam chodzi!

149 – tyle dni minęło od ostatniego zwycięstwa Widzewa w „Sercu Łodzi”. Podopieczni Radosława Mroczkowskiego od czterech spotkań bezskutecznie próbują zdobyć komplet punktów przed własną publicznością. Czy możemy mówić o przypadku? Raczej nie. Czy rywale byli szczególnie wymagający? Nie. Czy Widzew remisował sam ze sobą? Zdecydowanie tak.

Musimy skończyć ze wszystkimi wymówkami. Choroby Pięczka i Mihaljevicia? Nie bądźmy śmieszni, Widzew posiada bajecznie szeroką kadrę i brak dwóch zawodników nie może mieć tak dużego wpływu na grę drużyny.

Presja? Męczy mnie już ten temat i niestety martwi powtarzalność. Widzewiacy wychodzą na boisko sparaliżowani, bo jak inaczej skomentować to, co działo się w pierwszej minucie sobotniego spotkania? Piłkarze Widzewa (kolejny raz) zagrali ze związanymi nogami, gdzie do rangi prawdziwej sztuki musimy zaliczyć przyjęcie piłki i odegranie jej na kilka metrów. Przed Pawłem Frelikiem i całym sztabem szkoleniowym gigantyczne wyzwanie.

Brak jakości? Hola, hola. Od soboty czuję niesmak po konferencji prasowej trenera Mroczkowskiego. Szkoleniowiec nie powinien podnosić tego tematu, ponieważ sprowadził do klubu 17 (tak, SIEDEMNASTU) zawodników. Powtarzam to do znudzenia, nie jestem zwolennikiem pochopnego oceniania zawodników, dlatego według mnie ten temat nie powinien pojawić się na konferencji prasowej, tylko na odprawie pomeczowej i szczegółowej analizie sobotniego spotkania.

Przejdźmy jednak do sobotniego meczu. Nie jestem zwolennikiem gdy systemem 3-1-4-2 z kilku powodów. Po pierwsze, do gry trójką z tyłu potrzebujesz trzech pewnych stoperów, a w tym momencie tylko Daniel Tanżyna gra na miarę swoich możliwości. Sebastian Zieleniecki oraz Radosław Sylwestrzak zagrali w sobotę katastrofalne zawody. Złe ustawienie, problemy z wyprowadzeniem piłki, gubienie krycia – tym zapisali się w pamięci zawodnicy z numerami „2” oraz „95”.

Drugim problemem są pozycje „wahadłowych”. Z jednej strony mamy piekielnie szybkiego Turzynieckiego, który imponuje zadziornością oraz przygotowaniem fizycznym, jednak w ofensywie nie potrafi stworzyć zagrożenia po swojej stronie boiska. Na drugiej flance występuje Konrad Gutowski, który zagrał drugie z rzędu bardzo słabe zawody. „Gutek” wyraźnie dusi się na tej pozycji, dodatkowo większa ilość zadań defensywnych przekłada się na większą liczbę strat oraz większe zmęczenie – każdy kolejny sprint powodował „oddychanie rękawami”. W pierwszej połowie zawiedli również środkowi pomocnicy oraz napastnicy, duet Kristo – Radwański nie potrafił zdominować środkowej części boiska, a duet napastników notorycznie przegrywał pojedynki z twardo grającą defensywą gości. Adam Radwański próbował kontrolować tempo gry, jednak duża ilość podań była niecelna. Dobre zagrania przeplatał stratami, które nie pomagały przy próbie wejścia na wyższe obroty. Dario Kristo również nie mógł odnaleźć się w pierwszej połowie, dopiero zmiana ustawienia na 4-4-2 spowodowała, że kapitan Widzewa próbował brać ciężar gry na swoje barki.

Niestety po zmianie stron gra Widzewa nie zmieniła się na tyle, by dopisać w tabeli komplet punktów. Widzew był do bólu przewidywalny i przed długi czas nie mógł pokonać słabo dysponowanego Kacpra Rosy. Mimo że bramkę zdobył Mateusz Michalski, to ze zmienników najlepsze wrażenie zrobił na mnie Marcin Pieńkowski. Po początkowych problemach „Pieniu” zaczął grać odważniej, czego owocem była asysta. Na pewno nie był to idealny występ wychowanka Widzewa, ale na tle nudnych i przewidywalnych kolegów wyglądał co najmniej poprawnie. Widzewiacy (łączenie z doliczonym czasem gry) mieli 20 minut na zdobycie zwycięskiej bramki, jednak dłuższy czas spędzany z futbolówką przy nodze nie przekładał się na klarowne sytuacje strzeleckie. Gdyby nie dobra interwencja Patryka Wolańskiego, Widzew mógłby nawet przegrać z ostatnią w tabeli drużyną z Rybnika.

Runda wiosenna jest bardzo krótka i Widzew musi zacząć grać dużo lepiej już od sobotniego spotkania w Rzeszowie. Nie wiem co zrobi trener Mroczkowski, ale ja zagrałbym „bezpiecznym” 4-4-2 z Tomaszem Wełną obok Daniela Tanżyny oraz Marcelem Pięczkiem na lewej obronie. Zakładam, że do gry nie będzie jeszcze gotowy Rafał Wolsztyński, dlatego liczę na powrót do pełnej dyspozycji Filipa Mihaljevicia. Na bokach pomocy postawiłbym na Michalskiego i Pieńkowskiego, w środku pola ponownie na duet Kristo – Radwański. Przed nami seria bardzo wymagających spotkań, gdzie limit błędów powoli się wyczerpuje. Przed sztabem szkoleniowym bardzo ciężkie zadanie i ogromny test dla zawodników. Piłkarze Widzewa nie walczą jedynie o awans do I ligi, czas do końca sezonu to również walka o pozostanie w Widzewie i piłkarską przyszłość.

Nie jestem zwolennikiem przesadzonych opinii, dlatego wstrzymam się z moimi kompleksowymi ocenami jeszcze kilka kolejek. Sytuacja Widzewa nie jest dramatyczna, dlatego potrzebujemy w tej chwili przede wszystkim chłodnej głowy i dobrych wyborów personalnych. Ci piłkarze mają umiejętności by grać dużo lepiej, sztab szkoleniowy musi zdjąć blokadę psychiczną, która pozwoli tym chłopakom grać na miarę ich możliwości.

AVE WIDZEW.
Radek Wilk

7
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
MikoAn ApArekPOloWilku Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tadeushek
Gość
tadeushek

Gdybyśmy od początku zagrali 4-4-2 na spokojnie byśmy zainkasowali 3 punkty.Do gry systemem 3-5-2 nie mamy grajków.W Rzeszowie zagrajmy 4-4-2 i z punktami wracamy do Łodzi.

Olo
Gość
Olo

@Wilku – mistrzu, do porad w kwestii taktyki potrzeba trochę doświadczenia trenerskiego. Z dużą dozą nieśmiałości powiem że wnioski wyciągane tygodniowo (mecz-mecz) są całkiem logiczne. Ale pytanie co co zawodnicy prezentują w trakcie mikrocyklu, jak szybko uczą się nowego systemu, jak wyglądają pod kątem wydolności itd. Druga, bardzo ważna kwestia to jak piłkarze czują się jako członkowie grupy. Idę o zakład, że w przypadku Widzewa, gdzie ciśnienie sięga zenitu, kluczowe jest błyskawiczne zgranie się z zespołem. A czy trener Frelik w tym pomaga? To już kolejne, istotne pytanie. Pozdro

Wilku
Gość
Wilku

@ Olo Wydaje mi się, że mamy ten sam problem, co kadra na MŚ w Rosji. Piłkarze trenują dwa warianty taktyczne i w żadnym z nich nie czują się pewnie. Sobotni mecz pokazał, że piłkarze lepiej wyglądają w 4-4-2, dlatego (według mnie) tym systemem powinnismy grać, ponieważ cel uświęca środki.

Olo
Gość
Olo

Też tak uważam, a 3-5-2 chyba zostało zastosowane żeby zaskoczyć rywali (chociaż częściej zaskakiwaliśmy sami siebie) i być może żeby gra wyglądała atrakcyjniej. Jednak dla mnie, dopóki nie osiądziemy na stałe w górnej ósemce ekstraklasy, liczy się efektywność, a nie efektowność. 4-4-2 jest stworzone do gry skrzydłami i z pewnością w ten sposób możemy uzyskać najwięcej, a jeśli chcemy zagęścić środek pola, można płynnie przejść do 4-5-1 – na pewno byłoby to łatwiejsze do ogarnięcia dla zawodników

ArekP
Gość
ArekP

Poczekajmy z ocenami ale faktem jest to , iż mamy szeroką kadrę i oczekwiania nasze kibiców są większe. Jestem kibicem , który popiera trenera Mroczkowskiego ale najwyższy czas, żeby trene wstrząsnął tą grupą zwodników, bo jeśli nie to trener sie zmieni a banda piłkarzy pozostanie.

An Ap
Gość
An Ap

Widać było przy 352, kto najwięcej minut zagrał w sparingach – ten nieobecny. Zgadzam się, bo też trudno dyskutować, co do oceny RS2 i SZ95. Tak naprawdę obaj zasłużyli na to żeby zejść już w pierwszej połowie (przy czym bardziej elektryczny był Sebastian, na szczęście w przerwie udało się go zresetować, a pogubionego w nowej sytuacji Radka zmienić). Jakkolwiek rozumiem ideę i potrzebę asymetrii wahadeł w układzie z Gutowskim i Turzynieckim, to zupełnie nie podchodzi mi, żeby przy 352 Łukasz wyrzucał auty. W „fazie transferu pozytywnego” były przed nim zielone pastwiska, a Sylwestrzak kisił się przy Tanżynie. Czasem przy wyrzutach… Czytaj więcej »

Miko
Gość
Miko

Z przodu jest mało zawodników, nie ruszają za akcjami itp.
Napastnicy prześcigają się durnych zagraniach, wiec może warto postawić tylko na jednego, za którego plecami biegałaby trójka z: Michalski, Pienkowski, Falon(!), Zuziak czy Maka, za nimi np Kristo i Radwański, z czegonten drugi miałby tez zadania ofensywne.
Po co grać na dwóch napastników, jak to nie wychodzi ewidentnie?
Smuda tez Falona nie wystawiał, a jak już to zrobił, to ten się odpłacał całkiem dobra gra. Może znowu trzeba tego chłopaka odkurzyć?

CZYTAJ INNE:

Z deszczu pod rynnę?

Stało się. Po wczorajszym meczu napisaliśmy, że mamy dość i jak się okazało - nie byliśmy w tym osamotnieni, bo...

… wszyscy, ale najpierw trener

"Mamy k*rwa dosyć". Przed oczami widzę transparent tej treści kibiców Lecha Poznań z ostatniej kolejki ubiegłego...

Zapobiec pobudce z ręką w nocniku

Praktycznie do końca marca karuzela trenerska się nie kręciła. Ten spokój trwał do zwolnienia Adama Nawałki, następnie...

Skończmy już ten toksyczny związek

Widzew to emocje. Widzew to centrum wszechświata. Widzew to nierozłączny element życia każdego z nas. Widzew powoduje,...

Oczy bolą, serce krwawi

Liczby są bezwzględne, ale nie kłamią i nie da się im zarzucić stronniczości. Dziesięć meczów, jedno zwycięstwo - w...