List otwarty do piłkarzy Widzewa

Drodzy piłkarze,

Zgodnie z zasadą „chcesz wymagać od innych, zacznij wymagać od siebie” – posypaliśmy głowę popiołem. Na naszych łamach pojawiły się dwa teksty, w których gani się niektóre zachowania nas, kibiców. Jesteśmy najlepsi w Polsce, ale nie jesteśmy idealni. Działa prawo skali: w każdej grupie społecznej znajdzie się osoba przekraczająca pewne normy. W szkole na pewno mieliście w klasie kogoś, kto odstawał w nauce albo nie cieszył się sympatią. W wojsku, w pracy, w tramwaju – wszędzie można wytypować ludzi, którzy nie zachowują się tak, jak należy.

To naturalne. W klasie mieliście po 20 osób, a dwóch czy trzech nadawało się „do odstrzału”. Dziwi mnie więc wasze zdziwienie, że w niemal 18-tysięcznej publice zdarzają się osoby, którym za bardzo puszczają nerwy.

Tym bardziej, że to Wy jesteście źródłem tego zdenerwowania. To Wy doprowadziliście do tego, że nawet najbardziej spokojne osoby wyrywają sobie włosy z głowy, zbierają szczęki z podłogi i patrzą z niedowierzaniem. Nie, nie na grę. Nawet nie na wyniki, choć i to, i to zdecydowanie odbiega od oczekiwań i możliwości. To jest sport. Raz się remisuje, raz się remisuje – jesteśmy w stanie to zrozumieć i zrzucić na karb tego, że tak jest w piłce nożnej.

Nigdy jednak nie zaakceptujemy dwóch rzeczy: braku zaangażowania i braku szacunku dla nas.

Być może jedno wynika z drugiego, a drugie – z pierwszego. Oba te fakty można jednak w Waszej postawie dostrzec. I nie są to oskarżenia z kosmosu albo banały, które czytacie za każdym razem, gdy trudno jest kibicom znaleźć powód kolejnego niepowodzenia. To fakty, o których za chwilę.

Zacznijmy od tego, co pewnie robicie nieświadomie, czyli zaangażowania. Nie wierzę, że któremuś z Was się nie chce. Nie wierzę, że któryś z Was specjalnie gra źle. Nie wierzę, że nie daje z siebie wszystkiego. Czasem jednak tak jest, że głowa chce, nogi biegają, ale można odnieść wrażenie, że – kolokwialnie mówiąc – „kładziecie na to lachę”.

Czy zaangażowaniem można nazwać to, że od pierwszej minuty nie walczycie tak, jakby każdy kolejny mecz był Waszym ostatnim, tylko spieszycie się dopiero w końcówkach? I to nie zawsze, bo… Czy zaangażowaniem można nazwać fakt, że nawet przy niekorzystnych wynikach (m.in. w Rzeszowie) wykonywaliście rzuty z autu przez kilkadziesiąt sekund, choć do końca meczu zostało niewiele? Czy zaangażowaniem można nazwać to, że nie dążycie do kolejnych bramek z siekierami w oczach, a zadowalacie się minimalnym prowadzeniem? Czy zaangażowaniem można nazwać granie na czas przy wyniku 1:0, w dodatku na własnym stadionie? I to nie z Barceloną, a Pogonią Siedlce? I to nie z 13 punktami przewagi nad wiceliderem, a z jednym wymęczonym zwycięstwem w 13 meczach?

Wiem, że chcecie, ale czasem tego nie widać. Cofając się na własną połowę, oddając całkowicie pole gry Pogoni Siedlce w drugiej połowie ostatniego meczu, nie pokazaliście widzewskiego charakteru. Wielu z kibiców pamięta Widzew, któremu udawało się osiągać szczyty właśnie dlatego, że wychodził z założenia, które powtarzał wtedy trener zawodnikom: „jak masz frajera to go duś, jak się uda to go puść, a jak zedrzesz koszulę z niego – szukaj następnego”. I najgorszą odprawę w szatni ci piłkarze, których do dziś podziwiamy mieli wtedy, gdy… wygrali 4:0. Bo odpuścili i nie szukali piątej bramki. Wy jesteście litościwi dla rywali już po pierwszej.

To powinna być absolutna podstawa. Coś, nad czym nawet nie powinno się dyskutować. Próżno mówić o systemach taktycznych, przesuwaniu, pressingu czy stałych fragmentach, jak nie ma fundamentów w postaci walki w każdej minucie i o każdy milimetr boiska. Wszystkie porażki (którymi w Widzewie są remisy) można byłoby wybaczyć, gdy widzi się krew, pot, łzy i oddane serce. Tymczasem jedyne co krwawi to nasze serca.

Pojawiły się gwizdy. Pojawił się okrzyk z najpopularniejszym polskim słowem, zachęcający do gry. Dlaczego? Bo siedliście na laurach, zapominając, że nawet drugie wymęczone zwycięstwo w 13 spotkaniach – przy takim budżecie, zarobkach, kibicach, otoczce, warunkach, kamizelkach GPS i innych rzeczach, o których Wasi drugoligowi rywale mogą zapomnieć – to nie żaden laur, a badyl. Spoczęliście na nim, więc nic dziwnego, że wszedł Wam tam, gdzie słońce nie dochodzi. I tam, gdzie macie własnych kibiców.

Przechodzimy bowiem do drugiego aspektu: braku szacunku.

Ironiczne brawa do największej trybuny na Widzewie, zaproszenia „na solo”, pyskówki i odburknięcia zamiast spuszczenia głowy – to wszystko widzieliśmy. Największym hitem są jednak słowa, o których nikt po meczu nie mówił, a po których opadły mi ręce.

Jeden z Was, dla dobra widzewskiej sprawy nie będę zdradzał nazwiska, powiedział do kibiców coś w stylu: „Jak wam się nie podoba to możecie nie przychodzić”.

Można przyjąć, że jeśli mielibyście wybór – pewnie wszyscy wolelibyście grać dla mniejszej publiki, ale takiej, która tylko klaszcze, głaszcze po głowie i klepie po plecach. Mogłoby nie przychodzić 18 tysięcy, ale na przykład osiem? Ale zarabiać to już chcielibyście po 20 tysięcy złotych miesięcznie, a nie po pięć, prawda?  

Być może będzie to dla niektórych z Was szokujące, ale jedno ma wpływ na drugie. Wasza pensja to nie dobry gest dyrektora sportowego, ale nas – kibiców. Być może kwitek podpisuje Wam pani Zosia, a rękę przy podpisaniu uścisnął prezes, ale te pieniądze macie od nas. Dokładnie jak w przypadku lekarza, policjanta czy nauczyciela, na których pensje składają się podatnicy, a nie premier rządu.  

Dlaczego do prezesa nie powiecie, żeby zamknął swój gabinet z drugiej strony drzwi i poszedł „wąchać zmywak”, a do nas potraficie wyskakiwać ze zdaniem – uwaga, kolejny hit, tym razem z wyjazdu w Łęcznej – „jak chcesz koszulkę to kup sobie w oficjalnym sklepie za 139 zł”? Dlaczego gryziecie rękę, która nawet jeśli czasem pogrozi palcem za mocno i zachowa się źle – to jednak wam jeść daje?

Pomyślcie czasem, że nawet dzięki tym, których wspólnie piętnujemy wskazując na karygodne zachowania związane z obrażaniem Was – idąc do galerii handlowej macie za co kupić najfajniejsze ciuchy. Być może wyrwała mu się pani lekkich obyczajów po spożyciu trzeciego piwa i dwunastego meczu bez zwycięstwa, ale drogi piłkarzu – to on dołożył się do Twojej pensji. Zarówno bezpośrednio, kupując bilet, karnet, szalik, czapkę, piwo, kiełbasę, jak i niebezpośrednio.

O tym się zapomina, ale jeśli kasę rzuci sponsor – to właśnie ze względu na to, że na Widzewie mecze ogląda wielu potencjalnych klientów jego firmy. Zauważcie, drodzy piłkarze, że masowo nie pompuje się wielkich fortun w polorugby, hokej pod wodą czy wyścig kosiarek spalinowych, bo nie ma tam masowego zainteresowania. W piłce są pieniądze, bo to świetny nośnik reklamowy. Ludzie czytają gazety, oglądają mecze, śledzą wyniki. Są potencjalnymi klientami wielu firm. Gdyby nie ich zainteresowanie, Leo Messi byłby jak mistrz świata w bierkach. Nikt nie wie, kim jest mistrz świata w bierkach. Zakładam, że z tego tytułu nie zgarnia miliardów.

Reklama na koszulkach Gnojownika Kurzeszyn nie przyniesie takiego zysku jak na Waszych, bo Widzewem interesuje się więcej osób niż Gnojownikiem. Pewnie w Kurzeszynie nikt nie powiedziałby na Was złego słowa i nikogo nie denerwowałyby remisy. W Widzewie interesują. Mówiliście wszyscy, że jesteście na to przygotowani, że jesteście gotowi na presję. Czas zamienić słowa w czyny.

Pokażcie złość na boisku, a nie po meczu, prowokując fanów czy odpowiadając im tak, jakby byli żulami spod sklepu.

Nawet jeśli w przypływie frustracji niektórzy się tak zachowują – pamiętaj, że to oni robią co chcą w ramach prawa, bo płacą za Twoją grę, a Ty robisz co ci każą, bo to Tobie się płaci. Możesz być tylko zadowolony z tego, że większość płacących jest też dobrodusznych, wiernych i zakochanych. I złego słowa o Tobie nie powiedzą, a wręcz będą za nie (słusznie!) ganić innych.

Część kibiców mówi o tym, że z takim ciśnieniem nie gra się łatwo, a złe słowa nie pomagają – to prawda. Prosicie o wsparcie, o brak okrzyku „Widzew grać, kurwa mać”… Jestem jednak ciekaw, czy tak miłosierni jesteście wtedy, gdy w drogiej restauracji otrzymujecie brudnego i zimnego kotleta? Gdy hydraulik przyszedł naprawić Wam kran, a zamiast tego zalał sąsiadów z dołu? Gdy mechanik zamiast zrobić nowy rozrząd – wymienił klocki hamulcowe i pasek pękł, unieruchamiając auto?

Kibic ma prawo gwizdać. Ma prawo wymagać dobrej gry, nawet w nieparlamentarnych słowach. Dokładnie tak, jak Wy macie prawo buczeć, gdy aktor w najdroższym teatrze przychodzi pijany na spektakl i wymiotuje na publiczność, zamiast dać Wam rozrywkę, za którą zapłaciliście. Przyciągnięcie ludzi na stadion i sprawienie, by zamiast gwizdać – zechcieli tu wrócić znów to Wasz największy obowiązek. On jest ułatwiony, bo kibic to nie klient. Kibic jest wierny, lojalny, zapatrzony w swój zespół. Ale nie głupi, a jak pluje mu się w twarz – to nie każdy będzie udawał, że pada deszcz.

Zastanawiam się: skąd ten brak szacunku? Może bierze się z samej góry, w której kiedyś nie szanowało się legend, później piłkarzy oddających serce i zdrowie (Michałowi Czaplarskiemu nie dane było zagrać na nowym stadionie!), a nawet trenerów-widzewiaków? Radosław Wasiak zrobił awans do młodzieżowej CLJ do lat 17 jako pierwszy i do tej pory ostatni, stoi za transferem i wychowaniem Marcela Pięczka i Jakuba Kmity. Marcin Płuska miał serię 33 meczów bez porażki, odrobił dużą stratę z jesieni i pewnie wywalczył awans do III ligi. Pierwszego w Widzewie już nie ma, drugiego prawdopodobnie nie będzie w czerwcu. Są za to w sztabie szkoleniowym ludzie, którzy kibiców zapraszają na solo. Nie jest to dobry przykład tego, jak szanować widzewiaków…

„Jak wam się nie podoba to możecie nie przychodzić”. Wyprowadzę Was z być może złudnych nadziei: my tu będziemy zawsze. Byliśmy, gdy nie było ciepłej wody i światełka w tunelu – będziemy, gdy Widzew znów będzie świecił pełnią blasku. Czy będziecie Wy? Zależy tylko i wyłącznie od Was.

Chcemy Was uwielbiać. Chcemy robić sobie z Wami zdjęcia, prosić o autografy, układać o Was piosenki, zakładać koszulki z Waszymi nazwiskami na mecze, skandować Wasze nazwiska. Dajcie nam do tego powód! Nawet niewielki – awansując do pierwszej ligi osiągnięcie przecież tyle, ile kiedyś Heko Czermno, a dla nas będziecie mistrzami świata.

Zacznijcie walczyć od pierwszej do ostatniej minuty, szanować kibiców i wygrywać. Dobro wróci, a przecież wszyscy pragniemy właśnie Waszego dobra – bo jest to równoznaczne z dobrem Widzewa.

Bartłomiej Stańdo  

31
Dodaj komentarz

avatar
26 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
DarekOSIEDLE PIENISTAFanatykMariuszJazz1910 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
19red10
Gość
19red10

BRAWO! Spisałeś to co myślalem wychodząc w niedziele ze stadionu……..

Zdiho
Gość
Zdiho

Mocno.

Sylwek
Gość
Sylwek

Bardzo mocne słowa popieram tylko czy zrozumieją nasi gracze

Dariusz
Gość
Dariusz

zajebisty artykuł brawo a tego od solówki to juz dawno powinni wywalic na zbity ryj miejmy nadzieje zr piłkarze to przeczytaja przemysla i pokażą nam z Siarką to wszystko czego od nich oczekujemy zycze im powodzenia bo maja duzo do poprawy ale z naszym wsparciem dadza rade tylko WIDZEW

Darek
Gość
Darek

W sedno !!!

An Ap
Gość
An Ap

Mam nadzieję, że odprawy motywacyjne trenera Paszulewicza są bardziej zwięzłe. I nie zawierają przeciwskutecznych insynuacji.

Widzewole
Gość
Widzewole

Chwielewski Won do Warszawy.
Od legionisty nie ma co wymagać uszanowania kibiców Widzewa. To jasne ale ci kibice i jemu płacą pensje i to za słaba pracę. Widać jak przygotowany jest zespół kontuzja goni kontuzje. W każdym meczu są wolniejsi od rywala a pary starcza na 60m. To że się cofaja i oddają pole gry to nie dlatego że nie chcą czy nie mają charakteru. Oni nie mają sił

Krysol
Gość

Bo tylko zrozumieniem wzajemnym możemy cieszyć się z kazdego meczu ukochanego Widzewa..bo Widzew to MY I SERCE ŁODZI🔴⚪🔴

Widzew Górniak
Gość
Widzew Górniak

„Jeden z Was, dla dobra widzewskiej sprawy nie będę zdradzał nazwiska, powiedział do kibiców coś w stylu: „Jak wam się nie podoba to możecie nie przychodzić”.”

To ja ci cioto powiem tak – pakuj się i wypierdalaj!!!!!

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Pięknie powiedziane. Oby wzięli to sobie do serca.

Buła
Gość
Buła

Ja chętnie podejmę rękawicę rzuconą przez naszego trenera od fizycznego – i spotkam się na solówkę. Zobaczymy czy będzie równie mocny co na murawie. A przy okazji – pamiętajcie, drodzy piłkarze, że nie jesteście anonimowi na mieście. Żeby taki Chmielewski się przypadkiem nie zdziwił…

Marek
Gość
Marek

1. Tekst dla kibica świetny ale oni mają podpisane kontrakty, za które my im płacimy bez względu na to co tam na boisku się dzieje. 2. Wyrzucono trenera Mroczkowskiego, który popełnił błędy ale potrafił się do nich przyznać. Ale to był człowiek, z którym powinniśmy budować. Poleciała głowa porządnego trenera bo: 3. W szatni są grupki, jest sztama. Jest grupa, która mocno się trzyma, zarabia fajne pieniądze i ma wyjebane na nas. Fajnie że dochodzi do uderzenia pięścią w stół ale jest raczej za późno. Jesteśmy z ręką w nocniku czy nam się to podoba czy nie bo nasz awans… Czytaj więcej »

piotr
Gość
piotr

napisz mi kiedy Mroczkowski przyznał się do błędów? szkoda jego,ale niestety musi się uczyć. ps.co do kibiców to nie zgadzam się ,że można blużnić na grajków,bo nikt sobie tego nie życzy,ogólnie dobry tekst

Paweł
Gość
Paweł

Brawo

nasztata
Gość
nasztata

Grubo.
Zgadzam się, że nie widać zaangażowania na 100%. Zgadzam się, że pewne zachowania piłkarzy nie powinny mieć miejsca, jeśli chcą by ich nazywać profesjonalistami. Ale nie zgadzam się, że z faktu opłacania pensji przez kibiców, wynika że piłkarze mają znosić wszelkie formy kibicowskiego niezadowolenia. Przecież gdyby mój szef w tak niewybredny sposób oceniał moje zaangażowanie, to bym nie zdzierżył i albo rzucił papierami, albo zaczął sabotować robotę.

PS. Panu Ch. dziękujemy.

KRIS
Gość
KRIS

Nic by Ci szef nie mówił tylko wypieprzyl z roboty jakbyś odwalał taka fuszerke

tubylec
Gość
tubylec

BRAWO !!! Sto procent racji.

Robert
Gość
Robert

Bardzo mocny tekst. Ale ok. Tylko zastanawiam się czy na pewno to wyłącznie wina piłkarzy? Przecież to ONI tą przewagę wypracowali jesienią i wtedy chcieli? A teraz nie? Byłem fanem trenera Mroczkowskiego (i chyba jestem) ale to on sprowadzał zawodników o których potem opowiadał że nie mają jakości. Myślę że coś spieprzył w przygotowaniach, pogubił się i zamiast wziąć na klatkę, zwalał na piłkarzy. Może gdyby powiedział „Sorry, zrobiłem błąd tu i tu” zawodnicy spieli by dupy i go uratowali, a tak… Teraz niech Paszulewicz zrobi awans i odbuduje tych piłkarzy. A my mocno kibicujmy im, bądź co bądź Widzewiacy!

Dario
Gość
Dario

Bardzo fajnie napisane,tylko jedną uwaga. Tych piłkarzy nie będzie, gdy będziemy świecić pełnia blasku,ponieważ oni są za słabi.

Aga
Gość
Aga

Oby gwiazdy zrozumiały choć część z tego tekstu… Jutro mają szansę zrobić kibicom prawdziwe święta
3mam kciuki!!!

Marko
Gość
Marko

Wow, świetne!

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Ďobry tekst, fajnie się czyta no i sama prawda…

Tom87
Gość
Tom87

Tekst dobry ale powinieneś napisać którzy to „piłkarze” tak mówili

Mateusz
Gość
Mateusz

Genialnie napisane. Dokładnie i w 100% mój punkt widzenia!
Brawo

Radosław
Gość
Radosław

Teraz jestem w pracy na nockę. Walę maraton i zarabiam najniższą krajową a mam większy dryg do mojej roboty niż Dario Kristo do kreowania grą Widzewa podczas meczu i chęci do dwugodzinnego treningu. Ja zapierdalam po 12 godzin często się nie wysypiając. A moi współpracownicy nawet w święta będą pracować bo ja akurat jestem farciarz bo święta wolne. WIDZEW GRAĆ KURWA MAĆ… A pierwsze co zrobię jak się przekimam to włączę Widzew TV na mecz z Tarnobrzegiem albo sprawdzę wynik bo szkoda mi snu na to co piłkarzyki odpierdalają. Macie sześć meczów do końca. Stratę punktów widzę tylko w jednym,… Czytaj więcej »

Jazz1910
Gość
Jazz1910

1910% poparcia!

Mariusz
Gość
Mariusz

Jaro super tekst,pozdrawiam z Widzewskim charakterem.

Fanatyk
Gość
Fanatyk

Test wypadł jak zwykle. Oblany.

OSIEDLE PIENISTA
Gość
OSIEDLE PIENISTA

Podpisuję się pod całym listem ale z Gnojownikiem Knurzeszyn bym nie zadzierał 😀 😀

Darek
Gość
Darek

A teraz Bartku konkretnie : kto tak powiedzial ??? Kto jest taki cwaniak poza tlusciochem niedogolonym zapraszajacym na „solowki” (swoja osobe juz oferowalem w razie potrzeby) .??? Mamy prawo to wiedziec… Kto jak najszybciej powinien stad odejsc i czym predzej zajac sie inna , uczciwa praca, w ktorej placa za wykonane zadanie ???

CZYTAJ INNE:

Z deszczu pod rynnę?

Stało się. Po wczorajszym meczu napisaliśmy, że mamy dość i jak się okazało - nie byliśmy w tym osamotnieni, bo...

… wszyscy, ale najpierw trener

"Mamy k*rwa dosyć". Przed oczami widzę transparent tej treści kibiców Lecha Poznań z ostatniej kolejki ubiegłego...

Zapobiec pobudce z ręką w nocniku

Praktycznie do końca marca karuzela trenerska się nie kręciła. Ten spokój trwał do zwolnienia Adama Nawałki, następnie...

Skończmy już ten toksyczny związek

Widzew to emocje. Widzew to centrum wszechświata. Widzew to nierozłączny element życia każdego z nas. Widzew powoduje,...

Oczy bolą, serce krwawi

Liczby są bezwzględne, ale nie kłamią i nie da się im zarzucić stronniczości. Dziesięć meczów, jedno zwycięstwo - w...