Licencja i nadzór. O co chodzi?

Rok 2019 jest ciężki dla wszystkich osób związanych z Widzewem – zarówno dla kibiców, jak i działaczy. Wydawało się, że początek czerwca będzie początkiem dobrego okresu dla klubu, zwłaszcza że pozyskano do drużyny Przemysława Kitę. Kilka godzin później pojawiła się informacja, że komisja licencyjna nałożyła na Widzew nadzór finansowy z racji za niespełnienie kilku punktów z podręcznika licencyjnego.

Od razu w głowach kibiców pojawiła się myśl, że Widzew znów ma problemy finansowe. Niestety dla zdrowia kibiców, komunikaty Komisji Licencyjnej są bardzo lakoniczne, co sprzyja teoriom spiskowym. Trzeba trochę Was uspokoić, bo w ostatnich dniach mieliście wystarczająco dużo emocji związanych z Widzewem.

Zacznijmy od wniosku licencyjnego. Wniosek przygotowywał Piotr Szor z pomocą Władysława Puchalskiego – są to osoby, które mają doświadczenie w tworzeniu takich wniosków. Zapytacie więc, dlaczego komisja przyczepiła się do wniosku? Otóż nie przyczepiła się do samego wniosku (w większości). Panowie Szor i Puchalski stanęli na wysokości – pod względem merytorycznym, wyliczeń oraz przedstawienia sytuacji w klubie, nie można byłoby się do niczego przyczepić. Teoretycznie.

Komisja Licencyjna nauczona historią z Wisłą, bardziej bierze pod lupę polskie kluby (w tym sezonie Legia dostała nadzór finansowy). Przede wszystkim KL jako organ bacznie sprawdza wnioski pod kątem potencjalnego budżetu klubów. W Widzewie komisja licencyjna nie przyjęła w pełni wyliczeń budżetu na ten sezon, ale nie ma powodu do paniki.

Klub w potencjalnych przychodach na ten sezon uwzględnił sprzedaż karnetów (co jest logiczne). Co ważne, nie przyjął w liczbie przychodu kolejnego rekordu sprzedaży, a dość bezpiecznie, obniżono tę liczbę. Samo w sobie działanie bardzo dobre, gdyż wiemy, jak wyglądał poprzedni sezon, więc potencjalną obniżkę liczby sprzedanych karnetów warto wziąć pod uwagę. KL stwierdziła, że liczba i tak jest za wysoka (innymi słowy, KL wątpi w kibiców Widzewa) i zdecydowano, że klub będzie objęty nadzorem finansowym (niezależnie od punktów „złamanych” podczas składania wniosku licencyjnego). Wypadałoby utrzeć nosa Komisji Ligi i kolejny raz udowodnić, kto ma najlepszych kibiców. Bo de facto jest to jedyny zarzut co do wniosku licencyjnego klubu – przeszacowanie sprzedaży karnetów (która, jeszcze raz przypomnę, została rozsądnie zaniżona).

W oświadczeniu Komisji Ligi pojawia się informacja o zaległościach według różnych instytucji. Oczywiście, zaległości nie ma, co przedstawiono w dokumentach, jednak przez niedopatrzenie osób, które miały je wysłać, komisja nie mogła ich przyjąć do wniosku. W czym tkwił problem? Otóż przykładowo – zaświadczenie o niezaleganiu w ZUS to dokument, który ma trzy strony. Sęk w tym, że ostatnia to pusta kartka, na której widnieje przede wszystkim informacja, że dokument jest oryginalny (małym drugiem) oraz że to ostatnia strona zaświadczenia. Bez tej strony, mimo że nic na niej nie ma, dokument jest nieważny.

Oczywiście można twierdzić, że „góra” powinna to przypilnować, jednak dokumenty były przygotowane do wysyłki w komplecie – ludzki błąd sprawił, że pominięto ostatnią stroną podczas wysyłania. Szczerze – zdarza się, nie ma co biczować osób tworzących wniosek ani wysyłających, zwłaszcza że to pierwsza pomyłka „licencyjna” podczas wysyłania wniosku do PZPN-u.

Choć brzmiało to strasznie (bo kibice od razu wyobrażali sobie zaległości w US i ZUS), sytuacja klubu jest stabilna. Ba, klub zdążyłby uzupełnić dokumenty, gdyby nie zbieg kilkunastu okoliczności. Informacja od Komisji Licencyjnej, że brakuje dokumentów przyszła stosunkowo niedawno – około dwóch tygodni temu. W normalnych okolicznościach – pełen dostęp do dokumentów, wysłanie brakujących stron zajęłaby chwilę. Niestety, aktualnie Widzew na swoim stadionem jest gościem, który tylko może 2 razy w tygodniu na nim przebywać. Dodatkowo PZPN nie przyjął wysyłki e-mailowej dokumentów, tylko wymagał dostarczenia ich przez swoją platformę, która działa z lekkim opóźnieniem. Wszystko skumulowało się tak, że dla osoby z zewnątrz, cała sytuacja wygląda jak wielki błąd zarządu. Natomiast prawda jest taka, że pomyliła się osoba z dołu (popełniać błędy jest rzeczą ludzką), a z racji na brak pełnego dostępu do stadionu, wyprostowanie tej sytuacji było utrudnione.

Widzew złoży odwołanie od tej decyzji, po raz kolejny prześle dokumenty i częściowo zmieni się orzeczenie komisji (nie zostanie zdjęty nadzór finansowy, chyba że do zebrania Komisji Ligi sprzedamy wszystkie dostępne karnety). Szkoda tylko, że ta sytuacja miała miejsca po zakończeniu poprzedniego sezonu, bo wyglądało to na kumulacje łódzkich problemów.

Swoją drogą – można zauważyć, że wyrok już zapadł dla części kibiców – winna jest cała góra i wszyscy won. Mam wrażenie, że niektórzy każdą sytuacje tak obrócą, by oberwał zarząd lub część członków Rady Nadzorczej. Zaskakujące jest to, zwłaszcza że przez kilka godzin mieliśmy suchy komunikat Komisji Licencyjnej, do którego dorabiano sobie różne teorie. Trochę spokoju, bo bicie na ślepo może sprawić, że sami oberwiemy.

Łukasz Karpiak

9
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
MAVERICKPrzemekMaciej SamuelKarpiuSławomir Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sławomir
Gość
Sławomir

Dwa tygodnie czasu na przygotowanie wniosku,a wy tłumaczycie się tym,że macie dostęp do dokumentów tylko dwa razy w tygodniu?To jest śmiech na sali.Ponadto za wszystkie dokumenty odpowiada góra,czyli prezesi,więc jeśli desygnowali kogoś nowego do pracy nad nimi (doświadczony pracownik nie zrobiłby takiego błędu) i wysłania tego dokumentu do PZPN-u,to byli oni zobowiązani sprawdzić go przed wysyłką i jej osobiście dopilnować.Tego nie zrobiono i wyszliśmy w ocenie Komisji na nieuków i idiotów,więc totalna krytyka jest jak najbardziej słuszna.Weźcie się więc zarobkowo za coś innego,bo tutaj nie macie czego szukać…

Karpiu
Gość
Karpiu

Wniosek był wysłany duuuzo wcześniej – informacja o brakach przyszła na niecałe dwa tygodnie przed decyzją komisji. Wysyłka dokumentów była po stronie doświadczonego pracownika – ludzki błąd, tyle.

Ps. To nie jest tłumaczenie klubu tylko to, do czego doszedłem i się dowiedziałem. Forma mnoga niepotrzebna 😉

Przemek
Gość
Przemek

A jednak 2 dni w tygodniu był dostęp do dokumentów. Dokumenty licencyjne, są na tyle ważne, że spokojnie powinni to ogarnąć nawet w jeden dzień, skoro tak niewiele brakowalo. Akurat argument ze słaba dostępnością do akt mnie nie przekonuje.

Sławomir
Gość
Sławomir

W innych,nawet dużo mniejszych klubach,nie popełniono takich wielbłądów.Ponadto nie dołączono do wniosku sprawozdania biegłego rewidenta,to już zakrawa na duże oszustwo i wielki skandal.Komuś zabrakło także wyobraźni,bo jeśli dostęp do dokumentów był utrudniony,czy wręcz niemożliwy,trzeba było poprosić Komisję o prolongatę terminu dostarczenia papierów.Widać wyraźnie ,że nad tym wszystkim nikt nie panował i zostaliśmy ośmieszeni na cały kraj i świat.Przykro mi,ale takie wielbłądy są karalne i wszyscy winni powinni ponieść surowe konsekwencje,bez żadnej litości.Ukarany pracownik/decydent na przyszłość będzie 10 razy wszystko sprawdzał,bo dostał wcześniej sromotną nauczkę.I o to właśnie w tym wszystkim chodzi..

Karpiu
Gość
Karpiu

Wniosek sprawozdaniach biegłego rewidenta dołączono – w przeciwieństwie do poprzedniego roku nie dołączono sprawozdania dotyczącego stowarzyszenia – co było nowum w porównaniu do zeszłego roku, gdy nie było takiej potrzeby (w tym roku również nie było precyzyjnej informacji, że również sprowadzanie właściciela ma być).

Sławomir
Gość
Sławomir

Jak to nie było precyzyjnej informacji nt.sprawozdań,skoro wszyscy inni złożyli te dokumenty,a tylko Widzew się z tego nie wywiązał.To co,w innych klubach potrafią lepiej czytać takie papiery,niż u nas? Takie jaja,to tylko u nas,bo dyletant,dyletanta batem pogania…Widzę,że ten cały smród z działaniami Zarządu,będzie się jeszcze za nami bardzo długo ciągnął..

Maciej Samuel
Gość

Sławomir, w innych klubach nie mają rzeszy kibiców, którym tworzy sie specjalne raporty dotyczące wyjaśnień braku awansu, inne kluby nie muszą się borykać z tak dużą skalą dezinformacji, którą trzeba odkręcać, inni nie muszą każdego kroku tłumaczyć komunikatami i konferencjami, inni nie mają na głowie tak wielu dziennikarzy, inni nie muszą pokazywać raportów finansowych kibicom, inni nie mają zabranego miejsca pracy, inni nie są tak medialni już wystarczy tego fermentu, czas zacząć budowę atmosfery, zespołu, spokoju na następny sezon

MAVERICK
Gość
MAVERICK

Maciej czemu brak Twoich przemyśleń na Youtubie? Pozdrawiam.

Maciej Samuel
Gość

są, są, dwa dni temu wrzuciłem nowy odcinek. Pozdrawiam

CZYTAJ INNE:

Z deszczu pod rynnę?

Stało się. Po wczorajszym meczu napisaliśmy, że mamy dość i jak się okazało - nie byliśmy w tym osamotnieni, bo...

… wszyscy, ale najpierw trener

"Mamy k*rwa dosyć". Przed oczami widzę transparent tej treści kibiców Lecha Poznań z ostatniej kolejki ubiegłego...

Zapobiec pobudce z ręką w nocniku

Praktycznie do końca marca karuzela trenerska się nie kręciła. Ten spokój trwał do zwolnienia Adama Nawałki, następnie...

Skończmy już ten toksyczny związek

Widzew to emocje. Widzew to centrum wszechświata. Widzew to nierozłączny element życia każdego z nas. Widzew powoduje,...

Oczy bolą, serce krwawi

Liczby są bezwzględne, ale nie kłamią i nie da się im zarzucić stronniczości. Dziesięć meczów, jedno zwycięstwo - w...