Apel do prawdziwych kibiców Widzewa

Choć dzieli nas wiele rzeczy, które na trybunach nie mają żadnego znaczenia (wiek, status społeczny, miejsce zamieszkania), można o nas wszystkich jak jeden mąż powiedzieć, że nie jesteśmy kibicami sukcesu. W XXI wieku takiego przy Piłsudskiego nie odnotowano.

Dzieli nas też podejście do ukochanego klubu i jego piłkarzy. Jedni są wymagający i krytyczni, a drudzy opiekuńczy i cierpliwi.

Czy łączy nas Widzew?

Z sukcesu cieszymy się wszyscy w miarę jednakowo, a dopiero pasmo niepowodzeń pokazuje, jak różnymi jesteśmy kibicami. Reakcje na trybunach czy komentarze w internecie to cała paleta skrajności: od wyzywania piłkarzy, przez motywowanie ich w żołnierskich słowach do lepszej gry, przemilczenie niepowodzeń, aż po wyrozumiałe okrzyki otuchy nawet wtedy, gdy nie wszystko idzie po widzewskiej myśli.

W tym przypadku skrajności nie są dobre. Obie szkodzą. Nie można działać dla dobra Widzewa, a jednocześnie zaszczuć swoich piłkarzy, zniszczyć ich psychicznie, zrównać z ziemią, traktować jak niewolników ani nazywać tak, jak nazywa się największych wrogów. Nie można też – znów mając na uwadze dobro Widzewa – piłkarzy, trenerów czy pracowników klubu zagłaskać, aprobować bylejakość, być obojętnym na kolejne czerwone światła, bo na którymś z przeciętych skrzyżowań w drodze na szczyt nastąpi bolesna kolizja. 

Trzeba wymagać. Można krzyczeć, można gwizdać, można wymagać dobrej gry – nawet w nieparlamentarnych słowach. Rozumiemy złość kibiców Widzewa po wyczynach piłkarzy, trenerów, być może też działaczy czy właścicieli. Też jesteśmy wkurzeni na to, w jakim miejscu znalazł się Widzew, mając tak dużą na każdej płaszczyźnie przewagę nad rywalami. Krytyka jest potrzebna, a zwłaszcza ta konstruktywna – jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Na tej stronie się jej nie boimy, choć nie krytykujemy po to, by narzekać, tylko by wskazać błędy i liczyć na poprawę. Jaki jest bowiem cel tych, czasem nieprzyjemnych, słów? Dobro Widzewa

Drogi kibicu, który na najbliższy mecz z Radomiakiem nie przebierasz nogami, nie oszczędzasz gardła, nie ładujesz akumulatorów potrzebnych do stworzenia piekła w środowy wieczór… 

Masz prawo zaprotestować. Masz prawo powiedzieć „dość”. Masz prawo nie przyjść na mecz, nie zwolnić karnetu, mieć to wszystko głęboko w poważaniu. Masz też prawo przyjść na mecz i tylko czekać na każde potknięcie ubranego w czerwoną koszulkę piłkarza, na każde niecelne zagranie i strzał, by wylać swą frustrację. Odpowiedz sobie jednak na pytanie: czy gdy wrócisz zły do domu, to spojrzysz w lustro i powiesz sobie, że zrobiłeś wszystko co w twojej mocy?

Że zrobiłeś to dla dobra Widzewa?

Musisz zdać sobie sprawę, że tego wieczora nie pomożesz. Nikomu. Ani kibicom, którzy będą się nakręcać obok Ciebie, ani drużynie, która jest w dużym dołku i czeka na przełamanie, ani klubowi, który zwycięstwa w drodze do awansu potrzebuje niczym tlenu.

Kibicom, do których ponoć też należysz.
Drużynie, którą ponoć wspierasz.
Klubowi, którego podobno kochasz. 

90 minut meczu z Radomiakiem to nie jest najlepszy czas na to, by otrząsnąć piłkarzy, trenerów, ludzi w klubie. Żarty się skończyły: zostało pięć meczów, każdy jest na wagę złota. Można (i trzeba) było wymagać, złościć się na niedociągnięcia, krytykować za słabe wyniki przez całą rundę. Można to robić dzień wejściem na stadion, godzinę, minutę, sekundę…

Gdy jednak Tarot będzie wyczytywał nazwiska naszych ludzi, do których wszyscy mamy milion zastrzeżeń, nie wyobrażam sobie, by ktoś – komu dobro Widzewa leży na czerwono-biało-czerwonym sercu – nie krzyknął z całych sił: JEST! Nie wyobrażam sobie, by na wejście piłkarzy nie rozniosło stadionu rekordowo gromkie „RTS!„. Nie wyobrażam sobie, by prawdziwy kibic nie klaskał ile sił w rękach „Tańca Eleny„. Nie wyobrażam sobie, by pierwszy gwizdek sędziego oznaczał, że od „Naprzód piłkarze, dzisiaj ambicja wam każe…” nie zaczniemy własnego, półtoragodzinnego meczu na trybunach, którym pomożemy wygrać ten na boisku. 

Po meczu, a zwłaszcza po sezonie, przyjdzie czas na rozliczenia. Winni muszą zostać ukarani, czyli w tym przypadku – muszą zostać im pokazane w Sercu Łodzi drzwi wyjściowe. Będziemy o tym pisać, analizować, rozliczać, dyskutować… Dla dobra Widzewa. 

W środowy wieczór dla naszego ukochanego klubu musimy jednak zostać mnóstwo zdrowia i wsparcia. Nawet tym, którzy do tej pory na to wsparcie nie zasłużyli na boisku – zasłużyli jednak tym, że noszą na piersi herb, który my nosimy w sercu. Reprezentują klub, który kochamy. Nasz klub. Dlatego muszą dostać od nas największe możliwe wsparcie. Zróbmy swoje, jak w jednej z opraw za smutnych, cackowych czasów: 

Nikt, naprawdę nikt nie pomoże, jeśli Ty nie pomożesz Widzewowi. 

Pomóżmy im. My, na zawsze wierni i oddani. My, którzy kochają czy wygrywasz, czy nie. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Razem Tworzymy Siłę, razem wyszarpmy ten awans!

Bartłomiej Stańdo

9
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
adminAlonRysio PysiohuanPers Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
fanatyk1910
Gość
fanatyk1910

DAWAĆ MNIE TEN MECZ! WOJNAAAAAAAA

Kaczor71
Gość
Kaczor71

Będzie rozpierducha😀

Zdiho
Gość
Zdiho

Nie potwierdzam, nie zaprzeczam
Staram się zawsze szczerze, więc szczerze jestem umęczony i grą i apelami. Ja nigdy nie odstawiam nogi i nie potrzebuje wskazówek.
#RazemPoAwans

P. S. Po raz pierwszy od nie pamiętam nie będę na Świętej Ziemi. Menadżer hotelu już uprzedzony że jutro będzie piekło. Podkarpacie mnie usłyszy. 💪🇦🇹💪

Maciej Samuel
Gość

Brawo Bartek, wszyscy razem ponieśmy ich do zwycięstwa nawet jeśli mamy tak dużo zastrzeżeń do ich postawy to i tak musimy dać z siebie wszystko

Pers
Gość
Pers

Jestem widzewiakiem od 43 lat. Od chwili, gdy po raz pierwszy, jako 13 latek zobaczyłem Widzew w akcji w pucharach europejskich. Gdy po raz pierwszy zobaczyłem drużynę, którą nie boi się najlepszych i gra z nimi, jak równy z równym. Właśnie wtedy zakochałem się w Widzewie i do dziś to się nie zmieniło. Zawsze tylko Widzew!!!!!!!! I choć dzisiaj wkurzam się na piłkarzy, którzy powinni mieć co najmniej 5-8 punktów przewagi nad drugą druzyną w tabeli, to i tak jestem widzewiakiem i nim zostanę nawet bez awansu. I zawsze będę kupował karnet i zawsze będę przyjeżdżał do Serca Łodzi, by… Czytaj więcej »

huan
Gość
huan

OK obejrzałem Radomiaka teraz mecz ze Skrą i załamka totalna załamka.Panowie lubię Was czytać ale na miły Bóg nie zagłaszczcie ich czasem.Krzyknąć niewolno ,warknąć niewolno a oni i tak spierdolą wszystko co tylko mogą.Rozumiem są w słabej formie ale nie strzelamy kurwa karnych całą serią!!!kto z panów piłkarzy został po treningu i trenował ten element ?odpowiem wam nikt.Lubię pana Maćka i jego felietony ale no panie kochany dużo pan mówi o presji,stresie itd ja panu odpowiem presję to ma facet co ma 4 dzieci do wykarmienia i niepracującą żonę.To jest banda leni,którym się poprzewracało w dupach i tyle co mam… Czytaj więcej »

Rysio Pysio
Gość
Rysio Pysio

No i po meczu z Radomiakiem i po meczu ze Skrą. I co panie Bartłomieju ?
Jakieś kolejne uwagi do niesprawiedliwych kibiców ?

Alon
Gość
Alon

Jak dla mnie to trzeba wywalić prawie wszystkich bo wszyscy przesiąkneli już tym tragicznym poziomem gry i nie da się na tych kopaczach zbudować nowej druzyny. Awansu nie będzie. Powiedzmy to szczerze.

CZYTAJ INNE:

Z deszczu pod rynnę?

Stało się. Po wczorajszym meczu napisaliśmy, że mamy dość i jak się okazało - nie byliśmy w tym osamotnieni, bo...

… wszyscy, ale najpierw trener

"Mamy k*rwa dosyć". Przed oczami widzę transparent tej treści kibiców Lecha Poznań z ostatniej kolejki ubiegłego...

Zapobiec pobudce z ręką w nocniku

Praktycznie do końca marca karuzela trenerska się nie kręciła. Ten spokój trwał do zwolnienia Adama Nawałki, następnie...

Skończmy już ten toksyczny związek

Widzew to emocje. Widzew to centrum wszechświata. Widzew to nierozłączny element życia każdego z nas. Widzew powoduje,...

Oczy bolą, serce krwawi

Liczby są bezwzględne, ale nie kłamią i nie da się im zarzucić stronniczości. Dziesięć meczów, jedno zwycięstwo - w...