Afera menedżerska w Widzewie? Granat z opóźnionym zapłonem

Chyba każdemu kibicowi zapala się czerwona lampka, gdy czyta, że z jego klubu śmiała się cała Polska. Chociaż wiesz, że „pół kraju go nienawidzi, a drugie pół to on”, tak postawiona sprawa wydaje się być poważna. Zdaniem Jarosława Bińczyka z „Gazety Wyborczej” biało-czerwoni kibice zrywali boki i pękali ze śmiechu z powodu jednego z menedżerów. Czy mieli powód?

Oddajmy głos redaktorowi GW: „W futbolu konkurencja jest większa, pieniądze też, dlatego kluby – te mądrze zarządzane – starają się nie brać zbyt wielu graczy od jednego menedżera. Dzięki temu można oszczędzić nawet setki tysięcy złotych na prowizjach. Albo stracić, jak to zrobił Widzew. Do niedawno śmiała się z niego piłkarska Polska, gdyż brał zawodników praktycznie tylko od jednego człowieka, dając mu zarobić fortunę. Doszło do tego, że ów agent w klubie czuł się jak w domu, a jego prowizje były na poziomie ekstraklasy, choć – brzydko mówiąc – towar oferował nie najwyższej jakości. W końcu stracił wpływy, z czym nie może się pogodzić. Jesienią wyciągał od trenera informacje o planowanym składzie na mecz, by chętni (ponoć) na jednego z widzewiaków nie przyjeżdżali do Łodzi na próżno. Dziś w akcie desperacji, bo źródło wyschło, wymyśla transfer Sebastiana Zielenieckiego do Wisły Kraków, choć ani Widzew, ani zawodnik, nic o tym nie wiedzą i – co najważniejsze – nie są zainteresowani”

Bińczyk nie wspomniał nazwiska ów menedżera, choć przecież de facto wskazuje go pisząc o transferze jego zawodnika (tu: Zielenieckiego). Ten menedżer to Grzegorz Kuder, który w Widzewie faktycznie zrobił kilka interesów. Zdecydowanie najgorszy dla czerwono-biało-czerwonych kibiców deal to ten, który miał być wielką inwestycją na lata. Ani Karol Stanek, ani Michał Przybylski z herbem RTS na piersi jednak oszałamiającej kariery nie zrobili. Mówi się o tym, że prowizja zgarnięta przez menedżera za tych piłkarzy była kwotą sześciocyfrową. Sporo jak na takich zawodników. Kosmicznie dużo jak na realia trzecioligowe. 

Wielkim fanem przyjścia tej dwójki był Michał Sapota, wówczas przedstawiciel (niedoszłego) właściciela klubu i wiceprezes Zarządu, który dobrze zna się z Kuderem. Jednymi z większych kamyczków, które można wrzucić do murapolowego ogródka pielęgnowanego na Widzewie byłyby z pewnością te dwa transfery. Przybylskiego trudno ocenić, bo zagrał właściwie jedną połowę w wyjazdowym meczu z Olimpią Zambrów i wyróżnił się tym, że nie wyróżnił się kompletnie niczym. 

Karol Stanek natomiast szans od Franciszka Smudy dostał wiele, nie wykorzystał chyba żadnej. Jeden strzelony z bliskiej odległości gol w Ełku to zdecydowanie za mało jak na liczbę minut spędzonych na boisku, a także nadziei kibiców pokładanych w młodym napastniku. Zdarzały się spotkania, jak choćby w Sieradzu z miejscową Wartą (2:0), gdzie przez cały mecz nie zanotował ani jednego spektakularnego zagrania w kierunku bramki rywali. Oceniając go sprawiedliwie na łamach ŁączyNasPasja, dostałem odpowiedź od Jarosława Bińczyka na Twitterze, cytuję: „Gdy czytam, że Stanek był słaby, to wydaje mi się, że oglądaliśmy inne mecze”. 

Teraz mogę powiedzieć: gdy czytam, że zawodnicy od Grzegorza Kudera byli jakościowo wątpliwi to wydaje mi się, że czytam innych autorów. 

Binczykowi musi chodzić o Stanka (i Przybylskiego, którego trudno ocenić), bo przecież ani nie o Dario Kristo, ani nie o Konrada Gutowskiego, którzy są z tej samej stajni. Czy piłkarska Polska śmiała się, gdy Widzew zatrudniał Chorwata o przewyższających trzecią czy drugą ligę umiejętnościach, który jest liderem zespołu, być może przyszłym kapitanem, a na pewno człowiekiem, bez którego mogłoby nie być awansu? Czy śmiała się, gdy do Łodzi trafiał młody Konrad Gutowski, jak się okazało: przyszły reprezentant Polski do lat 20, strzelający na poziomie 2 ligi kilka ważnych bramek?

Inwestycja w Stanka i Przybylskiego była stratą pieniędzy, które trafiły również na konto ich menedżera. Czy z tego powodu klub miał powiedzieć: „od tego pana nie bierzemy, nawet jeśli oferuje dobrych zawodników”?

Kogo można obwinić za spektakularnie nieudaną inwestycję w młodych piłkarzy? Głównie Murapol, czyli Michała Sapotę, choć jeszcze niedawno – podobnie jak w przypadku Stanka – redaktor Binczyk nie miał do nich zastrzeżeń. Pisał: „Sapota jest najłatwiejszy do wskazania. Że przez rok przyniósł sporo kasy, nikt nie pamięta, tak jak o tym, że samo pojawienie się Murapolu zrobiło bardzo dużo szumu medialnego wokół Widzewa”, po tym, jak okazało się, że Murapol do Widzewa nie wejdzie. Dodawał: „A wiecie, czym mnie ujął Sapota? Nie nie udaje najmądrzejszego, ale przyznaje, że słucha innych, co u nas nie jest oczywiste. To cechuje rozsądnych ludzi (piszę o sporcie)”. Słuchał Kudera, który teraz jest „człowiekiem, który w klubie czuł się jak w domu i zgarniał duże pieniądze za wątpliwej jakości towar”. Po prostu znakomicie!

Zastanawia mnie, dlaczego po tak długim czasie można było tę bombę odpalić. Dlaczego jednoznacznie ocenia się kogoś dopiero wtedy, gdy już niczego w klubie nie ma do powiedzenia (ani do wynoszenia, informacji na przykład). Wcześniej Stanek był dobry, teraz jest „wątpliwej jakości towarem”? Jakiej jakości jest Kristo i Gutowski? Skoro Widzew brał piłkarzy od jednego człowieka – ile tych transferów było? Dziesięć? Dwadzieścia? Czy może kilka, w tym te mocno uzasadnione? Można było napisać prawdę (choć nie całą), bo jej ukrywanie przestało się opłacać? 

Temat prowizji menedżerskich, jak i niemal wszystkich wydatków powinien być transparentny. Kibice Widzewa muszą wiedzieć, na co wydawane są ich pieniądze i dlaczego. Nie może to być jednak robione zdawkowo, na zasadzie rzucenia ogryzka w postaci całościowej kwoty wydatków czy zasugerowaniu w stylu „musztarda po obiedzie”, że ktoś kiedyś się na klubie z Piłsudskiego „dorabiał”. Tym bardziej, że korzyści z transferów młodych graczy mogą być obopólne. Gdy ktoś zapłaci za Gutowskiego tyle, ile młody skrzydłowy ma wpisane w kontrakcie w rubryce „klauzula wykupu”, wszystkie prowizje w poreaktywacyjnej historii Widzewa zwrócą się z dużą nawiązką…

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Widzewiak67adminAndirtd Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andirtd
Gość
Andirtd

Na taki portal i takie artykuły i moim Klubie czekałem. Brawo Panie Stańdo. AVE WidzeW!

Widzewiak67
Gość
Widzewiak67

Gratuluję pomysłu na kolejny kwiatek w Widzewskim bukiecie.Przyjemnie się czyta artykuły, czekam na artykuły byłych piłkarzy Widzewa tego starego Widzewa.Pozdrowienia z Anglii